Dłonie udzielające komunii, które wcześniej pieściły męskie
genitalia, usta po seksie oralnym spijające rytualnie „krew Chrystusa”... - Kościół ma poważny problem nie z plutonem, lecz całą armią kapłanów.
Przed paroma miesiącami portale internetowe i serwisy agencyjne obiegła
sensacyjna wieść, że pewien żurnalista z tygodnika „Newsweek” (w
niektórych mediach awansowany do rangi „znanego dziennikarza”)
zamieszczał anonse towarzyskie jako rzekomy ksiądz gej i dzięki tej
pomysłowości wie już niemal wszystko o homoseksualizmie wśród
duchowieństwa katolickiego. Żmudnie zdobywane doświadczenia („Sprawą
zajęłam się po raz pierwszy ponad dwa lata temu” - opowiada w wywiadzie
dla „Gazety Wyborczej”) przelał następnie na papier, a zaprzyjaźnieni z
„Newsweekiem” komentatorzy okrzyknęli publikację epokowym „raportem”.
Tymczasem z analizy tegoż dzieła wynika, że autor oparł się na relacjach
czterech duchownych: dwóch widział na własne oczy (platonicznie!), z
dwoma (w tym zakonnik) korespondował. Piątym i najlepszym źródłem był
jego znajomy „naukowiec z prestiżowego uniwersytetu” (osoba świecka),
który poinstruował go jak szukać kontaktów w Internecie, oraz jest
bardzo doświadczony w relacjach z księżmi, bo miał niegdyś okazję
obudzić się rano na plebanii, a innym razem widział rektora seminarium
duchownego w klubie dla panów lubiących szybki „numerek” z nieznajomymi.
Konkluzje nie popartego żadnymi konkretami artykułu są w zasadzie
trafne, bo przecież innymi być nie mogą skoro od dawna doskonale
wiadomo, że Kościół oficjalnie walczy z homoseksualizmem swoich
funkcjonariuszy (według różnych źródeł około 15-30 proc. stanu
osobowego), zaś oni żyją tak, jak natura ich ukształtowała, choć
niektórzy sami piętnują z ambon „zboczeńców”, wielu księży gejów robi
kariery ale wszyscy muszą starannie ukrywać niestandardowe preferencje
seksualne, zaś w razie wpadki tylko ci z najniższej półki wysyłani są
przez biskupów na „leczenie”, a niekiedy nawet wylatują dyscyplinarnie z
zawodu.
To oczywiście tylko zarys zjawiska.
Jak reagują władze kościelne, gdy wychodzi na jaw czynny homoseksualizm
kapłana? Mimo oficjalnych zaleceń papieskich, w praktyce nie ma
żelaznych reguł. Jedni biskupi zsyłają delikwenta na głęboką prowincję
lub na posadę kapelana w domu dla przewlekle chorych kobiet, inni
wyciągają sankcje wobec... donosicieli. Dla ilustracji:
* Ks. Robert Krawczyk pracuje obecnie w Niemczech. Został zmuszony do
wyemigrowania gdy przedstawił ordynariuszowi nazwiska i zestawienie
dokonań najbardziej aktywnych homoseksualnie kapłanów diecezji
łowickiej. Na liście znalazło się kilka znakomitości. - W swojej
niezmierzonej naiwności dałem to na piśmie oraz opowiedziałem o
wszystkim biskupowi. Później już nie miałem spokoju, więc po prostu
musiałem wyjechać - tłumaczy ks. Robert;
* „Zastrzegamy sobie możliwość poinformowania policji w celu
sprawdzenia, czy nagrania są autentyczne” - ostrzegł ks. Andrzej
Sosnowski z kurii prowincjalnej księży zmartwychwstańców w Krakowie, gdy
obywatel, któremu pewien kapłan „odbił” partnera, przesłał do centrali
zakonu dokumentację rozmów.
Czy to już pełny obraz homoseksualizmu w Kościele? Ponad wszelką
wątpliwość nie. Są przecież jeszcze zbrodnie, szantaż, udręki podwójnego
życia, indywidualne dramaty duchownych usiłujących dochować celibatu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz